Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niepokój. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niepokój. Pokaż wszystkie posty

czwartek, września 08, 2011

   Ten dzień jest wyjątkowy. Jest to pierwszy dzień mojej terapii kiedy poszedłem do lekarza bez afobamu. Jestem poza domem już prawie godzinę i póki co nie jest źle. Mam lekki niepokój ale na szczęście do lęku mu daleko.
    Tak siedzę sobie w poczekalni i próbuje nie myśleć o różowych słoniach ale ciężko z tym jest. Muszę znaleźć zajęcie, które odwróci uwagę od złych myśli. Dobrze, że mam smartphona, dzięki niemu zawsze mam jakieś zajęcie, które pomaga mi się skoncentrować na czymś innym niż ja i moja nerwica.
    Jakoś udało się przetrwać wizytę i z lekkim niepokojem wróciłem do domu. Kiedy tylko wszedłem do mieszkania wszystko wróciło do normy. Ale najbardziej byłem zadowolony z tego, że próba się powiodła.

Dodane: czwartek, września 08, 2011 przez Unknown

1 komentarz

   Wczoraj znów byłem w  Ustce w szpitalu zobaczyć Filipka i Iwonkę. Przed wyjazdem brałem afobam bo zawsze jak mam wyjść lub jechać gdzieś dalej to czuję wewnętrzny niepokój. Na dodatek pogoda jakaś nie za ciekawa była. Czułem się w miarę dobrze. Bolała mnie tylko trochę głowa ale to pewnie właśnie przez pogodę. O 13 wyszedłem na obiad. Wracając poczułem, że zaczyna mnie opanowywać przeczucie, że coś się zbliża, jakby coś we mnie wchodziło Poczułem narastający lęk więc zacząłem szybciej iść. Doszedłem do szpitala, który w tym dniu był moim bezpiecznym miejscem i od razu poczułem się lepiej. Na szczęście obyło się bez afobamu.
    W szpitalu siedziałem do 15. Potem spokojnie bez żadnych komplikacji pojechałem do Słupska. Umówiłem się z mamą, że pójdę pomóc jej wybrać telewizor. Jeździliśmy od sklepu do sklepu i około 17 pojawiło się silne uczucie niepokoju, którego nawet nie potrafiłem sprecyzować. Zaczął mnie ogarniać lęk, w głowie pojawiały się wyobrażenia tego co się że mną dzieje i ogarniał mnie coraz większy lęk. Był już na tyle nieprzyjemny, że musiałem wziąć afobam. Po kilku minutach lęk zaczął słabnąć i z powrotem mogłem się cieszyć "normalnością".
    Ogólnie rzecz biorąc środę zaliczam jako udany dzień. Pomimo tego, że musiałem się wspomóc lekami to byłem bardzo aktywny jak na mnie i moje możliwości.

Dodane: czwartek, września 08, 2011 przez Unknown

Brak komentarzy