Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lęk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lęk. Pokaż wszystkie posty

sobota, września 17, 2011

   Wczoraj rano wziąłem pół tabletki rexetinu a wystrzeliło mnie jakbym wziął z pięć sztuk. Nie wiem czemu tak się stało. Pół dnia latałem pobudzony ale raczej tak nieprzyjemnie. Nie towarzyszył na szczęście temu lęk. Jak już mnie zaczęło dobijać moje samopoczucie to wsiadłem pół afobamu żeby wyciszyć organizm. Po godzinie już czułem się lepiej ale nastrój miałem fatalny. Jakiś straszny dół mnie dopadł. Zacząłem myśleć o życiu i i całej mojej obecnej sytuacji. Czy z tą cholerna chorobą dam radę utrzymać rodzinę? Jak się nie wlecze to zapewne nie... Przecież chcę żeby było lepiej ale efekty na razie nie są dla mnie zbyt zadowalające.
Co z praca? Póki co jestem na chorobowym. Czy dam radę pracować? Raz już dzięki mojej nerwicy straciłem pracę. A jeśli to się powtórzy, to co ja wtedy zrobię?
I jak się w tej sytuacji nie dołować...
   Dzisiaj jechałem do Ustki i oczywiście musiałem się wspomóc afobamem bo nie wiem czy bym w ogóle doszedł na przystanek. Standardowo zaczęły mnie nachodzić złe myśli, że coś się stanie, że nie dam rady. Zacząłem sobie to wyobrażać no i dopadł mnie kochany lęk... Teraz już jest dobrze, po drodze zresztą też nie było źle. Doskwiera mi tylko jedno. Przez fakt, że wczoraj brałem tylko pół rexetinu dzisiaj mój organizm domaga się leku. Czuję to głównie kiedy obracam głową, wtedy chwilami obraz przesuwa się klatkami. Boję się, że to może również wywołać lęk ale póki co jest ok. Jak wrócę do domu to wezmę tabletkę i wszystko wróci do normy.
   Przed chwilą wyszedłem ze szpitala i już jadę do domu. Niezbyt fajnie się czuję, w głowie mam coraz większy harmider ale pół godziny powinienem wytrzymać. Boję się, że ten harmider przerodzi się w lęk. Już nawet sobie wyobrażam jak to będzie jak będę miał atak. Biorę się za granie żeby już nie myśleć.

Dodane: sobota, września 17, 2011 przez Unknown

3 komentarze

czwartek, września 15, 2011

    Ostatnie 3 dni były po prostu "rewelacyjne". Nie licząc oczywiście wyjazdu do Iwonki i Filipka. Rano brałem rexetin i do 15 było znośnie a później robiło się już mało przyjemnie. Nosiło mnie po całym mieszkaniu. Nie mogłem znaleźć sobie miejsca, nic mi się nie chciało, nic mi nie sprawiało przyjemności. Lęk wzrastał z każdą chwilą, czułem mrowienie w rękach, ściskanie w sercu i w głowie (tym razem po lewej stronie co jeszcze bardziej nakręcało lęk, bo do prawej strony się przyzwyczaiłem) a ja koniecznie nie chciałem brać afobamu. W końcu stało się to takie nieprzyjemne, że wziąłem hydrxyzine. Po godzinie zrobiło mi się lepiej. Miałem tak przez dwa dni.
Dzisiaj znowu jadę do Ustki do szpitala. Bardzo się cieszę, że zobaczę najbliższych. Rano wziąłem afobam więc teraz czuję się w miarę bezpiecznie. Zobaczymy jak będzie później. Wiem, że jak wrócę do domu to znowu resztę dnia przeleżę bo nie mogę znaleźć sobie zajęcia, które sprawi mi taką przyjemność jak bym chciał. Brakuje mi czasów kiedy byłem dzieckiem i cieszyło mnie prawie wszystko. Jak jechaliśmy na wycieczkę klasową to dwa dni przed już nie mogłem spać. Jak kupiłem sobie oryginalne buty to stawiałem je koło łóżka i patrzyłem na nie dopóki nie zasnąłem. A teraz już nie jest tak fajnie.

Dodane: czwartek, września 15, 2011 przez Unknown

Brak komentarzy

sobota, września 10, 2011

   Wczorajszy dzień mogę zaliczyć  do udanych tylko do południa kiedy to wyszedłem na miasto żeby załatwić sprawy w ZUS-ie i kupić coś w aptece. Potem miałem jechać do szpitala do moich skarbów. Jednak nic z tego nie wyszło. Po kilku naprawdę dobrych dniach w końcu przyszedł ten gorszy. Idąc uż na przystanek do Ustki strasznie zaczęło mnie ściskać w głowie i zdecydowałem, że pojadę do domu. Wsiadłem do pierwszego lepszego autobusu, wysiadłem dwa przystanki dalej skąd do domu miałem kilkaset metrów. Z każdym krokiem czułem się coraz gorzej. Głowa bolała mnie coraz bardziej i coraz bardziej mi ja ściskało w środku. Z bólem rósł lęk, w pewnym momencie poczułem, że dopada mnie atak. Ale świadomość, że do domu mam już tylko kawałek nie pozwoliła lekowi opanować mnie w stu procentach. Próbowałem w  międzyczasie myśleć o czymś innym ale choroba skutecznie mi to uniemożliwiała. Zaschło mi w ustach, musiałem szybko napić się wody. Pomyślałem, że jak zaraz mi się nie poprawi to ponowne żeby szybciej dotrzeć do domu. Nie zrobiłem tego bo pomyślałem, że muszę walczyć. W końcu doszedłem i jak tylko przekroczyłem próg mieszkania z automatu mi przeszło. Byłem w bezpiecznym miejscu.

Dodane: sobota, września 10, 2011 przez Unknown

2 komentarze

czwartek, września 08, 2011

   Wczoraj znów byłem w  Ustce w szpitalu zobaczyć Filipka i Iwonkę. Przed wyjazdem brałem afobam bo zawsze jak mam wyjść lub jechać gdzieś dalej to czuję wewnętrzny niepokój. Na dodatek pogoda jakaś nie za ciekawa była. Czułem się w miarę dobrze. Bolała mnie tylko trochę głowa ale to pewnie właśnie przez pogodę. O 13 wyszedłem na obiad. Wracając poczułem, że zaczyna mnie opanowywać przeczucie, że coś się zbliża, jakby coś we mnie wchodziło Poczułem narastający lęk więc zacząłem szybciej iść. Doszedłem do szpitala, który w tym dniu był moim bezpiecznym miejscem i od razu poczułem się lepiej. Na szczęście obyło się bez afobamu.
    W szpitalu siedziałem do 15. Potem spokojnie bez żadnych komplikacji pojechałem do Słupska. Umówiłem się z mamą, że pójdę pomóc jej wybrać telewizor. Jeździliśmy od sklepu do sklepu i około 17 pojawiło się silne uczucie niepokoju, którego nawet nie potrafiłem sprecyzować. Zaczął mnie ogarniać lęk, w głowie pojawiały się wyobrażenia tego co się że mną dzieje i ogarniał mnie coraz większy lęk. Był już na tyle nieprzyjemny, że musiałem wziąć afobam. Po kilku minutach lęk zaczął słabnąć i z powrotem mogłem się cieszyć "normalnością".
    Ogólnie rzecz biorąc środę zaliczam jako udany dzień. Pomimo tego, że musiałem się wspomóc lekami to byłem bardzo aktywny jak na mnie i moje możliwości.

Dodane: czwartek, września 08, 2011 przez Unknown

Brak komentarzy

piątek, września 02, 2011

   Jest pierwszy września i jako, że zaczął się nowy miesiąc, ja zaczynam prowadzić dokładne zapiski przebiegu terapii.
    Ostatnie dni minęły całkiem spokojnie, za dużo nie wychodziłem  z domu toteż nie czułem się specjalnie źle. Ale dzisiaj pomimo tego, że cały dzień spędziłem w domu, nie licząc wyjść z psem i do sklepu, miałem napad lęku. Rano wziąłem Rexetin. Siedziałem przed komputerem i nagle ogarnęło mnie jakieś dziwne uczucie, ciężko je nawet opisać. Zacząłem widzieć jak przez mgłę, myślałem najpierw, że to dym ale okazało się, że nie. Zrobiło mi się gorąco i lęk zaczął we mnie narastać więc zerwałem się i pobiegłem do łazienki.

Dodane: piątek, września 02, 2011 przez Unknown

Brak komentarzy